Współtwórcy

sobota, 28 czerwca 2014

PASIASTY - CD I ... KWADRACIKI

Pasiaste cd.


Nie skończyłam w tym tygodniu żadnej z rozgrzebanych robótek ale przygniotła mnie góra obowiązków.
Bywa.
Musiałam po prostu ganiać do mojej Mamy bo Marcia niespodziewanie została zmuszona do przedłużenia pobytu w Danii.
Poza tym trzeba jakoś zarabiać na te motki i kłębuszki a to zajmuje sporo czasu :)
W każdym razie jedynie chusto-otulacz zmienił swoją wielkość.
Myślałam, że uda mi się skończyć go do przyszłego tygodnia ale chyba muszę dokupić jeden motek włóczki...
W każym razie teraz wygląda tak:





Ma już około 130 cm ale chcę żeby był większy, taki do opatulenia się.
Zastanawiam się czy kończyć go przerabiając większe pasy z czarnej włóczki Fabel Dropsa czy też dokupić jeden moteczek Delight Dropsa w kolorze 10.
Tak czy inaczej podobaja mi się te wielobarwne pasy przeplatane czernią i być może zrobię sobie w końcu ciepłą chustę w takie właśnie wielokolorowe pasy.
Chustę-olbrzymkę, na naprawdę zimne wieczory.
A póki co zastanawiam się co dalej z otulaczem i dziergam przy okazji małe elementy na karczek do tuniki.
Ponieważ otulacz powstaje jako dodatek :) do czarnej tuniki z karczkiem w tych ciemnych kolorach z Delight Dropsa.
Elementy (w rzeczywistości są ciemniejsze) prezentują się tak:
Połączę je przy pomocy szydełka i do tego dorobię resztę tuniki. Raczej na drutach ale niekoniecznie :)

sobota, 21 czerwca 2014

PASKI, OCZKA, WZORY I ... KWIATKI :)





Zakręciłam się kompletnie.
Czas na stanowcze NIE dla kolejnych pomysłów dziewiarskich i dokończenie tego co mam obecnie na drutach (a raczej  żyłkach).
Nazbierało się tego ciut za dużo.

1. Sweter dla Małżona w fazie dość zaawansowanej (zdjęcia nie posiadam).

2. Sweter dla Marci inspirowany Boxy Joji Locatelli.
Ta robótka być może niedługo doczeka się szczęśliwego zakończenia i zniknie z drutów.
Dzierga się szybko i wykorzystuję resztki Delight Dropsa oraz Baby Merino.
Wygląda to na razie tak:




W tej chwili mam jeszcze 1/3 drugiej części.

3. Aby zrobić to swetrzydło odłożyłam szalo-chustę dzierganą również z dwóch kolorów Dropsa Delight (oj ta 35% promocja ostatnio...:)).
Jest jej ciut więcej niz 1/4 i zastanawiam się czy robić ją dalej czy zmienić plany.

4. Do tego mam zaczętą tunikę z Sock Malabrigo w pięknym kolorze Aguas. Zdjęcia nie wklejam bo mam tego na razie po 5 cm (robię tył i przód jednocześnie)

5. Leży również sweter z resztek Sock Malabrigo (Playa), jakiejś grafitowej resztki wełny z merynosów i Dropsa Delight...
(sfotografowana część będzie fragmentem przodu)





6. Podczas dziergania kocyka z wpisu poprzedniego, zachwyciły mnie kolory Dropsa Delight.
To taka czerń przechodząca w fiolet, zieleń, brąz i bordo.
Zrobię z tego tunikę z karczkiem w takich barwach, reszta będzie jednolicie czarna.
Jednolicie, co nie oznacza gładka.
Ta robótka jest w fazie projektu i robienia próbek.

7.I do tego wszystkiego czeka jeszcze "moteczek" włóczki Verdi Dropsa.
Z tym mam największy problem bo nie mam pojęcia jak z robić z niego chustę...
Swoją drogą widok tego "moteczka" rozbawił mnie okropnie.
Dla porównania obok umieściłam motek w rozmiarze "normalnym".




Na koniec akcent kwiatowy.
I nie, nie będzie to zdjęcie skarpet oraz rękawiczek, które czekają cierpliwie w kolejce (wielokolorowy, tęczowy żakardowy wzór na czarnym tle).
Jeżeli do końca czerwca dostaniemy pomyślne wiadomości w sprawie wyjazdu Marci to wskoczą na szczyt listy, na razie muszą poleżeć.

Kwiaty, o których chcę wspomnieć zostały przez nas dzisiaj zjedzone na obiad.
Polecam, o ile ktoś ma dostęp do kwiatów cukinii :)
Pycha.
Kwiaty cukinii w cieście naleśnikowym.





Jako, że jest to blog o wszelkich przejawach rękodzielniczych napiszę jeszcze tylko, ze w tle zdjęcia z cukiniowymi kwiatostanami znajduje się bieżnik wyhaftowany przeze mnie.
Haft krzyżykowy i wzór z moimi ulubionymi kwiatami - nasturcjami.

Miłego weekendu. Pogoda u mnie kiepska więc uciekam do drutów :)


sobota, 14 czerwca 2014

CHUSTA X 3

Archiwalnie :)


Wklejam tu jeszcze kilka rzeczy zrobionych w ostatnim sezonie zimowym.
Tym bardziej, że zrobiłam je w zasadzie po to aby przekonać się, że dam radę.
Opanowując przy okazji parę nowych "technicznych" umiejętności.
Tak więc najpierw ażurowe chusty.
Zawsze mnie zachwycały ale... raczej na innych osobach.
Zrobiłam tej zimy dwie. Jedna i druga była dziergana z założeniem, ze niekoniecznie zostanie w domu.
Jeżeli ktoś tu zagląda :) i zastanawia się czy dałby radę - niech spróbuje.
Nie jest to (aż) taka czarna magia.
Oczywiście nie twierdzę, że można ot tak sobie wydrukować pięć kartek z tajemniczymi znaczkami, wziąć druty i cienką nitkę w dłonie i wyczarować mgliste cudo.
Lepiej (i szybciej) będzie skorzystać z kursu "łopatologicznego" i krok po kroku, z doskonałą nauczycielką po drugiej stronie monitora wydziergać coś takiego:
Echo flower
Pineapple Delight
Pineapple Delight

Echo flower shawl


Echo flower shawl

Znakomita nauczycielka to oczywiście Intensywnie Kreatywna - polecam bloga i stronę internetową :)

I ostatnia chusta z tegorocznych prac zimowych - Color Affection...
Już nie pamiętam kiedy i gdzie zobaczyłam ją po raz pierwszy.
Nie jest to zresztą ważne.
Jest to jak do tej pory jedyny wzór zakupiony przeze mnie na ravelry...i bardzo mało podobny do oryginału.
Ale to dzięki problemom z włóczką, skończył mi się jeden z kolorów i nie mogłam znaleźć wełny w tym kolorze.
Wykończyłam również brzegi- rzędem oczek ścisłych i drugim- oczek rakowych.
Oczka rakowe spisały się świetnie i dzięki nim o wiele lepiej wygląda brzeg, który w tym szalu należy robić bardzo luźno. Jest to niekoniecznie bardzo estetyczne wykończenie dzianiny.
W każdym razie udało mi sie skończyć mój pierwszy Color Affection.
Nadal bardzo mi się podoba i nie wykluczam, ze popełnię jeszcze jeden egzemplarz. Tym razem czarno-turkusowo-zielony.
Tak wyglądały kolejne etapy dziergania.
Fotel jak zwykle w roli głównej :)
Dodaj napis



Color affection

Color affection

Color affection

piątek, 13 czerwca 2014

BAJECZNIE KOLOROWY

Piątek, trzynastego czerwca...


Dzień rozpoczął się wrednie a potem tylko się rozkręcał...
Ale już przestaję narzekać.

Dla odmiany i poprawienia nastroju coś pozytywnego i kolorowego.

Koc "Bohemian Oasis" z włóczki Delight Dropsa.
Wzór wykonania znajdziemy tutaj
Oczywiście troszkę zmodyfikowałam ten wykonany przeze mnie.
Dodałam po jednym rzędzie kwadratów i zmieniłam trochę ozdobny border.
Myślałam, że te babcine kwadraciki będą dziergały się bardzo ale to bardzo długo.
Zakładałam, że  będę je ścibolić do późnej jesieni.
Tymczasem kolejne elementy powstawały w tempie ekspresowym.
Najbardziej nudna część pracy to zdecydowanie łączenie elementów.
Co zrobić, nie lubię odcinania nitek i chowania później mnóstwa sterczących wąsów...

Zdjęcia paskudne bo z komórki.
W ogóle, zaczynam coraz bardziej dotkliwie odczuwać przedłużającą się nieobecność domowego fotografa.
Trudno zrobić przyzwoite zdjęcia aparatem z telefonu.

Oto mój kocyk.
Do kompletu powstanie chyba jeszcze poduszka w takich barwach.
Niekoniecznie (a raczej na pewno nie) z takich elementów jak kocyk.
Kolory w rzeczywistości sa bardziej zywe.
Jeszcze bardziej :)

Bohemian oasis

Bohemian oasis

Bohemian oasis blanket

środa, 11 czerwca 2014

POST NR 1 - ENTRELAC

Postanowiłam założyć bloga...
W zasadzie w celu "skatalogowania" wszelkich przejawów rękodzielniczych w wykonaniu własnym.

Po wielu latach powróciłam do dziergania na drutach. Chyba dopiero teraz zaczęłam dysponować taką cierpliwością, która pozwala mi zakończyć rozpoczęte prace.

Poz tym mamy Internet, który jak wiadomo jest bezdennym źródłem inspiracji.
Pewnego dnia poczułam, że po latach drobnych form - gwiazdek dzierganych na choinkę, małych bieżników, zazdrostek - pora na coś większego... 

Kupiłam włóczkę, wyciągnęłam stare druty, weszłam na stronę z kursem wzoru, który mnie zachwycił (jeżeli próbujesz swoich sił w entrelacowaniu zajrzyj koniecznie tutaj) i w ten sposób powstał pierwszy entrelakowy komin.

Wzór entrelakowy został moim zdaniem stworzony dla wielu cieniowanych włóczek, które...najlepiej wygadają w motku.
Pewnie niejedna dziergająca osoba czuła się rozczarowana gotowym wyrobem z takiej włóczki.
Bierzemy do ręki motek. Wpadamy w zachwyt na widok barw, odcieni, przejść między nimi.
Wyobrażamy sobie cud-urody sweter, chustę czy szal...
A potem jest takie pełne rozczarowania OJ, TO NIE TAK :(
Jakaś łaciata rzecz nam z tego cudu wychodzi...

Tak było z włóczką, z której powstał ten pierwszy komin.
Pierwotnie powstał z niej szal przerabiany na drutach.
Efekt był nie do zaakceptowania - wściekła fuksja przechodziła w pomarańcz.
W zasadzie widać było tylko pasy w tych dwóch kolorach.
Dopiero entrelak pokazał, ze włóczka ma barw kilkanaście, o ile nie kilkadziesiąt.

Zachęcona efektem sięgnełam po zupełnie inną wełnę i powstała moja pierwsza chusta.
Tym razem z tęczowej, cienkiej niezwykle wełny estońskiej.

Gotowy wyrób był miły dla oka ale dopiero po zblokowaniu zaczął wyglądać tak jak powinien :)
Tęczowo, mgliście i zwiewnie.



Entrelac po raz trzeci...

Wykonywany wraz z pierwszą naprawdę ażurową chustą -echo flower :) dzierganą dzięki kursowi z mojego ulubionego bloga http://www.intensywniekreatywna.blogspot.com/2012/12/chusta-razem-robiona-prolog.html)


Chusta zrobiona została z niecałych dwóch motków włóczki Angora Special BD (kolor 1601) zakupionych w e-dziewiarce.pl. Po wypraniu i zblokowaniu wpadłam w samozachwyt :), rozbroiły mnie te urocze ząbki, pracowicie naciągnięte przy pomocy setki szpilek.
Zdjęcie zrobione zostało po blisko dwóch tygodniach po blokowaniu i okazuje się, że z uroczych ząbków nie zostało zbyt wiele.
Będę musiała spróbować raz jeszcze...




W roli modelki - moja córka Marcia.

I chyba pora zakończyć ten ciut długi wpis numer jeden...